logoskutecznyprogramista.pl

Zacznij dowozićBlogKontakt

Najlepsza strategia inwestycyjna dla programisty (zero ryzyka)

Długość wpisu: 13 min

Pierwszy raz z tematem inwestowania zetknąłem się w technikum i potem więcej na studiach. Moi znajomi wydawali się wiedzieć, o czym mówią, snuli plany i rozmawiali, w co warto inwestować, w co nie warto itd.

A ja czułem się jak idiota nie rozumiejąc tego, o czym mówią. Doświadczałem trochę FOMO, więc postanowiłem, że zacznę się dokształcać z tematu.

Daleko to jednak nie zaszło, bo wydawało mi się to wszystko zbyt skomplikowane, a ja miałem większe zmartwienia.

Zawsze uczyłem się trochę wolniej niż reszta i miałem braki w nauce, więc musiałem bardzo dużo nadrabiać. Nie starczało mi czasu na inne tematy.

Ogólnie, to cały czas miałem wrażenie, że jestem z nauką do tyłu. To samo było w pracy, gdzie koledzy rozmawiali w taki sposób, jakby od dawna już się znali na programowaniu i byli bardzo mocno do przodu. Byli bystrzejsi, nie ma co ukrywać.

Przez to, a w sumie dzięki temu, zawsze spędzałem więcej czasu na nauce niż inni. Nie dokształcałem się z inwestowania, bo zawsze nadrabiałem jakieś zaległości.

“Nadrabiając”, przez przypadek, znalazłem najlepszy sposób inwestowania.

Level up

Level Up

Uncle Bob w książce Clean Coder mówi, że profesjonalista poświęca 40h tygodniowo na pracę i 20h na rozwój.

Zdecydowanie kieruję się tą zasadą i wydaje mi się, że uśredniając, wyrabiam od lat swoje 20h każdego tygodnia. A może nawet więcej.

Kiedy zacząłem dostawać okresowy feedback i kiedy zaczęły się moje rozmowy o podwyżkach, okazało się, że warto było poświęcać czas na naukę.

Moi przełożeni widzieli i doceniali (dzięki!) umiejętności, które zacząłem zdobywać podczas mojego “nadrabiania braków”.

Dostawałem maksymalne podwyżki, jakie mogłem dostać, a gdy poszedłem porozmawiać o pierwszym awansie, to nie musiałem nikogo przekonywać, że mi się należy. (Wiadomo, że się cykałem idąc na tę rozmowę, bo to moja pierwsza taka wyprawa, ale z perspektywy czasu widzę, że dobrze zrobiłem.)

“Nic nie poprawia finansów w większym stopniu niż wzrost przychodów.”

~Michał Szafrański w książce “Finansowy Ninja”

Ja zawszę mówię, że najlepszym sposobem oszczędzania pieniędzy jest zarabianie.

Wychowany finansowo na blogu Michała, skrupulatnie śledzę swoje zarobki i wydatki od lat.

Obserwowanie przychodów uświadomiło mi jedną rzecz:

👉 Inwestowanie czasu w zdobywanie wiedzy, czyli w siebie, to najlepszy sposób inwestowania, z jakim się dotychczas spotkałem.

Nie dość, że poświęcam czas na to, co lubię, to jeszcze pomagam innym, dostarczam wartość, ludzie mnie doceniają, czuje się z tym dobrze i przekłada się to na wzrost zarobków.

I nie są to jakieś marne procenty jak na lokatach lub bezpiecznych funduszach.

Przykład pierwszy

Załóżmy, że zarabiasz 3000 “na czysto” przez rok. Potem dostaniesz coroczną podwyżkę - 500.

Zarobki w pierwszym roku: 36000.
Zarobki w kolejnym roku: 42000.
Zysk: 6000, czyli 16%.

Potem dostaniesz awans, kolejny 1000 i plus coroczne 400. Razem 1400.

Zarobki w pierwszym roku: 36000.
Zarobki w kolejnym roku: 42000 (zysk: 6000, 16%).
Zarobki w kolejnym roku 58800.
Zysk względem poprzedniego roku: 16800, czyli 40%.
Zysk względem pierwszego roku, łącznie: 22800, czyli 63%.

Przykład drugi

Ten akurat podwędzam z Finansowego Ninja, jest to przykład potęgi procentu składanego:

Mamy dwie osoby w wieku 25 lat. Jedna zarabia 2500, a druga 5000. Zakładając stałe podwyżki o 4% każdego roku, ta pierwsza w wieku 67 lat będzie miała 3.3mln, a druga 6.6mln.

Dość spora różnica.

Oczywiście, są to przykłady z dupy wzięte. Jednak gdy podstawisz sobie prawdziwe dane, to wyniki są równie zaskakujące. Z tego co się orientuję, to nie mogę tutaj podać moich konkretnych liczb, ale moge powiedzieć, że w moim przypadku zyski znacznie przerastają wyżej wymienione przykłady.

Praca zżera mnóstwo czasu i zawsze starałem się, żeby każda przepracowana godzina była jak najwięcej warta.

Tylko żeby była to trzeba być dobrym w tym, co się robi.

Więc, zamiast poświęcać czas na dokształcanie się z tradycyjnego inwestowania, poświęcam go na inwestowaniu w siebie. Od lat.

I najlepsze jest to, że dotychczas nie zaobserwowałem limitów tej taktyki.

No limits

Strategia inwestowania

Jeśli już sobie policzyłeś czy warto i dalej interesuje Cię ten temat to czas na obranie strategii.

Procent składany wskazuje, że im wcześniej zaczniesz więcej zarabiać, tym lepiej.

Im wcześniej zaczniesz inwestować w siebie, tym szybciej zaczniesz więcej zarabiać.

Na początku kariery zysk jest największy, ponieważ zaczynasz z poziomu gruzu, gdzie nic nie potrafisz i dostajesz grosze za swoją pracę.

“Grosze” w rozumieniu branży IT, don’t blame the messenger 🤷‍♂️.

Z tego poziomu najłatwiej jest się wybić na wyższe, bo niżej zejść nie można.

Potem gdy jesteś medium devem, to następuje taki trochę okres stagnacji. Z tego co zaobserwowałem, to dojście do seniorshipu jest najtrudniejsze i najbardziej mozolne.

To chyba dlatego, że po prostu robisz dobrą robotę, czyli to, czego od Ciebie oczekują i czego Cię nauczyli. Tutaj trzeba kombinować jak się wybić. Sporo pomaga pakowanie skilla w rzeczy miękkie, leaderowanie i bycie specjalistą, który zna się na wszystkim.

Potem osiągasz poziom kozaka i zaczynasz wchodzić na pułap bardzo dużej kasy. Tutaj duże znaczenie zaczyna mieć miejsce pracy i to jakimi ludźmi się otaczasz (czyli jedno i to samo ;))

Ale po kolei.

Krok pierwszy - zrób porządek ze swoją głową

Zawsze powtarzam, że pokora i znalezienie dobrych mentorów to klucz do szybkiego rozwoju i sukcesu. Zwłaszcza dla junior developera.

Wiele osób ma zbyt wybujałe ego i jest zbyt dumna, aby zaakceptować ten fakt.

Chcą się “wykazać”, zamiast wykazać pokorę, przyznać się, że czegoś nie wiedzą i uczyć się skąd tylko się da.

Jednak wiele osób próbuje się “wykazać”, zamiast schować dumę i ego do kieszeni, przyznać, że czegoś nie wiedzą i uczyć się skąd tylko się da.

Próba “wykazania się” działa, ale w końcu skończą Ci się iluzje, którymi karmisz swoje otoczenie i wyjdzie na jaw, że tak naprawdę niewiele umiesz, tylko dobrze grasz.

A wszystkie bardziej doświadczone osoby, które Cię otaczają i tak swoje wiedzą. Twój lider to nie idiota, którego oszukasz. Jak to mawia mój kolega - jesteś jeszcze szczurkiem z bardzo krótkim ogonkiem ;).

Możesz shackować system.

Jeśli chcesz się wykazać, to wykaż się chęcią rozwoju, zacznij zadawać dobre pytania, popełniaj błędy, przyznawaj się do nich, wyciągaj z nich wnioski i rób to oczach swoich przełożonych. Ta taktyka przynosi znacznie lepsze rezultaty.

Co ciekawe, bardzo łatwo wpaść z powrotem w pułapkę “chcę się wykazać” wraz z każdym awansem.

W głowach się nam coś przestawia i myślimy, że skoro dostaliśmy awans, to musimy udowadniać teraz na każdym kroku, że był zasłużony.

Jest zupełnie na odwrót - dostaliśmy awans za to, że już to udowodniliśmy.

Możemy znowu wrócić do zadawania dobrych pytań, popełniania błędów, wyciągania z nich wniosków itd.

Krok drugi - nie skupiaj się na pieniądzach

Zwłaszcza na początku ważne jest, żeby skupić się na nauce i na dostarczaniu wartości. Nie na pogoni za kasą.

Szukaj osób, od których możesz się uczyć.

Próbuj dostać się do projektów, w których możesz nauczyć się najwięcej.

Znajduj sobie taski, które Cię czegoś nauczą.

Im task trudniejszy, tym lepiej.

Ucz się przez praktykę.

Wiele osób skacze od pracy do pracy w pogoni za lepszą kasą.

Na Twojej drodze będą pojawiać się “okazje” typu:

“Zmień pracę, a dostaniesz 500zł więcej.”

Pytanie brzmi - czy będziesz miał od kogo się uczyć? Czy będziesz miał projekty, które pozwolą Ci się rozwijać?

Pieniądze to efekt uboczny. Ich ilość jest definiowana przez wartość, jaką jesteś w stanie dostarczyć.

To podbijanie skilla pozwala Ci dostarczać więcej wartości.

Szybki skok na kasę może być tylko krótką przygodą, która szybko się skończy.

Niestety, zmiana pracy jest też najlepszym sposobem na dostanie podwyżki, zwłaszcza gdy masz już więcej doświadczenia. Trzeba więc bardzo uważać i cały czas ważyć “za” i “przeciw”.

Czasem lepiej jest przeczekać i zdobyć wyjątkowe doświadczenie za niższe pieniądze. Zarabiać mniej, a być w lepszym projekcie otoczonym wspaniałymi mentorami niż latać za kasą.

“Specjaliści od jednej technologii” jak Angular czy React, którzy tak naprawdę niczego innego nie umieją, często potrafią zarabiać olbrzymią kasę. Freelancowanie za granicą też pozwala zarabiać więcej. Ale zawsze trzeba ważyć, czy budujemy dzięki temu skill, który zaowocuje w przyszłości.

Do teraz pamiętam, jak znajomy opowiadał mi, że po zmianie pracy przepisywał przez jakiś czas callbacki na promisy :D. Przez chwilę można, ale trwanie zbyt długo w takim stanie może kopnąć Cię w dupę. Zorientujesz się pewnego dnia, że gdy inni się rozwijali, Ty robiłeś bezsensowne taski i stałeś w miejscu.

offtop box💡 Dość ważna ciekawostka:

Czasem najbardziej żałosne projekty okazują się najlepszym doświadczeniem.

Mój pierwszy projekt był przerośniętym legacy. Z błędów tam popełnionych (i to nawet nie przeze mnie! 😌) wyciągnąłem ogrom wiedzy. Służy mi to do teraz.

Uważam, że każdy przynajmniej raz w życiu powinien trafić do takiego projektu.

Po pierwsze, żeby zobaczyć, jak źle może być i przestać narzekać na swój projekt. Po drugie, żeby się przekonać, do czego może doprowadzić ignorowanie dobrych praktyk tworzenia oprogramowania.

Krok trzeci - zagospodaruj swoje 20h poza pracą

Jak będziesz się rozwijać? Co zrobisz ze swoim czasem?

Spisz czego się będziesz uczył w danym tygodniu i ucz się systematycznie.

Zbuduj nawyk regularnej nauki, to będzie Ci łatwiej.

Warto znaleźć dobrą roadmapę, która zobrazuje Ci, jak wiele jeszcze możesz się nauczyć.

Tutaj przykładowa roadmapa dla React developera, którą stworzył mój kolega (pozdro Adam!).

Czytaj dobre książki. Skup się na takich, które uczą Cię rzeczy uniwersalnych, a nie są kalką z dokumentacji.

Słuchaj podcastów podczas dojazdów do pracy. To nawet nie jest inwestycja. Po prostu, zamiast siedzieć jak warzywo w samochodzie uczysz się o nowościach i zbierasz inspiracje.

Znajdź mentora.

Najważniejszy punkt w tym zestawieniu. To u mnie zadziałało najlepiej.

Miałem tę przyjemność, że przed rozpoczęciem pracy uczestniczyłem w dwumiesięcznych praktykach. Zajebiści ludzie wbili mi do głowy, o co tak naprawdę chodzi w programowaniu. Zadawałem mnóstwo pytań, pożyczałem książki, prosiłem o feedback.

Dzięki temu nauczyłem się tyle ile wiele osób nie uczy się czasem przez całe lata pracy lub nawet nigdy.

Autentycznie. Znam ludzi, którzy mieli za sobą wiele lat doświadczenia i nie znali podstaw, których ja nauczyłem się podczas dwumiesięcznych praktyk. To jest siła dobrego mentoringu.

Nadal nie wymyśliłem jak się moim mentorom odwdzięczyć.

Mentor

Last but not least - tłumacz innym czego się nauczyłeś. Będziesz czytał i słyszał te słowa do porzygu, ale uczenie innych to najlepsza forma nauki, utrwalania wiedzy i pokazywania innym co potrafisz.

Krok czwarty - nie bądź sknerą

Gdybym mógł cofnąć się w czasie to, szybciej zacząłbym płacić za dostęp do specjalistycznej wiedzy.

Książki, szkolenia i kursy online potrafią wystrzelić nas na kolejny poziom w bardzo krótkim czasie.

O ile zaczniemy oczywiście działać, a nie tylko wystawiać się na wiedzę.

Nie chodzi o to, żeby słuchać, czytać i kolekcjonować wiedzę, tylko żeby wykorzystać tę wiedzę i wprowadzać w życie.

Rady zawarte w książce za 3 stówy, którą ostatnio kupiłem, pozwoliły mi ostatnio zarobić 3k.

Dlatego płacę dużo za materiały do nauki. Kupienie drogiej książki powoduje, że mam impuls do działania, bo musi mi Ci się to zwrócić.

To samo z drogimi kursami online.

Kupowanie tanich kursów na Udemy jest jak kupowanie na wyprzedaży Steama - kupisz 30 gier, a potem zagrasz przez chwilę w jedną. Twoja kolekcja będzie miała 300 tytułów, większość nie zagrasz nigdy. Rozumiesz aluzję.

Przy wyborze kursów zawsze się zastanawiam, ile wartości da mi kurs online, który został wyceniony przez autora na 60zł, a ile wartości da taki, który został wyceniony na 1000. A potem zawsze kupuje te droższe. Znowu - wiem, że musi mi się zwrócić, więc będę zmotywowany do działania. A przy okazji zostane potraktowany kompleksowo.

Krok piąty - utrzymaj focus

Taktyka inwestowania w siebie doprowadzi Cię do co raz to większych pieniędzy.

Będzie Cię kusić, żeby zacząć “inwestować” swoje pieniądze w bardziej “tradycyjny” sposób.

Dochód pasywny to super sprawa, nie ma co ukrywać. Tylko że:

Dochód pasywny nie bierze się znikąd, lecz jest efektem mądrze wykonanej pracy. - Finansowy Ninja

Żeby zacząć inwestować pieniądze, które zarobiłeś, musisz najpierw odłożyć duże sumy i poświęcić czas na naukę, eksperymentowanie. W przeciwnym wypadku będzie to jak zabawa w piaskownicy.

Z tego powodu, nadal wolę skupiać się na zdobywaniu nowych skilli i zarabianiu.

Górne progi zarobków programisty są obecnie bardzo wysoko.

Niektórzy zachwycają się mistycznym #programista15k, a dobry specjalista może zarabiać znacznie więcej.

Myślę, że warto znaleźć sobie prostą formę przechowywania pieniędzy, żeby po prostu nie leżały na koncie i dalej skupiać się na zarabianiu.

Chodzi o to, żeby nie poświęcać na to czasu, który mógłbyś poświęcić na zarabianie. Więc jeśli masz kogoś, kto powie Ci gdzie lokować pieniądze i nie będziesz musiał poświęcać na to czasu, to jesteś w idealnej sytuacji.

Krok szósty - wyróżnij się

Be special

Inwestowanie w siebie i zdobywanie nowych umiejętności pozwala bardzo łatwo się wyróżnić na tle innych.

Zauważyłem, że wiele osób woli żyć w komforcie, gdy tylko zaczną zarabiać trochę większą kasę. Zaczynają się obijać i skupiać na wydawaniu pieniędzy. Spoczywają na laurach.

Jeśli nie wpadniesz w tę pułapkę, to wszystkich wyprzedzisz. Gdy inni będą balować, Ty będziesz pracować.

Łatwo można się domyślić jakie korzyści przyniesie taka taktyka.

Lifehack (nie dla każdego):

Jest jeszcze jedna rzecz, która pozwoliła mi zwolnić trochę czasu oraz pieniędzy i przeznaczyć je na rozwój.

Nie poszedłem na studia magisterskie.

System oświaty kształtuje nas obecnie tak, że mamy tylko podstawową wiedzę w zakresie programowania i zero pojęcia o tym, jak funkcjonuje branża IT.

Nie widziałem sensu uczenia się zupełnie nieprzydatnych rzeczy tylko po to, żeby dostać papierek, którego nigdy w życiu nie wyciągnę z teczki. Dyplom z inżynierki leży w teczce od 2014 roku i nikt nigdy nie spytał mnie o moje wykształcenie. Od lat widzę, że rozsądni ludzie mają to w dupie. Liczy się to, co potrafisz.

Jeśli tylko studiujesz i nie pracujesz, to najprawdopodobniej nie masz pojęcia o tym, jak naprawdę wygląda praca programisty.

Wiem, bo pracowałem z wieloma studentami i sam nim byłem. I tak każdego trzeba uczyć wszystkiego od podstaw. Za każdym razem. I nie każdy ma tak dobrych mentorów, na jakich ja trafiłem.

Braki da się nadrobić bardzo szybko, ale to nie zmienia faktu, że po studiach musisz włożyć mnóstwo pracy w rozwój. A mógłbyś to robić już znacznie wcześniej 🤷‍♂️.

Pamiętaj o strategii - im prędzej zaczniesz, tym lepiej, i o kroku numer pięć - “utrzymaj focus”.

Znowu, jeśli mógłbym cofnąć się w czasie, to na studia bym nie poszedł w ogóle.

Znam kilka osób, które olały studia zupełnie i są o kilka lat do przodu względem rówieśników.

Nie będę się tutaj rozwodził nad sensem rzucania studiów, bo to nie o tym temat, ale kiedyś przygotuję się do tej dyskusji i napiszę o tym obszerniejszy wpis.

Jedno wiem na pewno - #umniedziała. I nie tylko u mnie.

📝 Notka: są obszary IT, w których liczy się wiedza zdobyta na uczelni. Np. obszary związane z researchem. Wtedy wszystko gra. Zostań se nawet doktorem.

Monitoruj swój rozwój

Musisz bardzo mocno uważać na swój rozwój i ciągle go monitorować.

Widziałem wielu seniorów, którzy chwalili się dziesięcioma latami doświadczenia i byli święcie przekonani, że za same lata wysługi coś im się należy.

Wiedzą, umiejętnościami, zapałem i dostarczaną wartością przeganiali ich juniorzy z półrocznym doświadczeniem. Serio.

Musisz pamiętać o takiej wyświechtanej już trochę (ale cały czas prawdziwej) zasadzie - możesz mieć dziesięć lat doświadczenia, ale możesz też mieć rok doświadczenia powtórzony dziesięć razy.

Jeśli robisz od dawna to samo i nie zdobywasz nowych umiejętności, to musi to być to świadoma decyjza. Uważaj, żebyś po latach nie obudził się jako zwapniały dinozaur, który nie liczy się na rynku pracy.

Podsumowanie

Inwestowanie w siebie to sposób inwestycji, który dał mi bardzo wiele.

Tak wiele, że nigdy nie musiałem się oglądać za innym i nic nie zapowiada się żebym musiał w najbliższej przyszłości. Wolę przeznaczać czas i pieniądze na rozwijanie swoich umiejętności.

Żeby inwestować, tak czy siak będziesz potrzebował najpierw sensownego kapitału. Najlepiej jest zgromadzić go inwestując w siebie.

Inwestowanie w siebie to przy okazji bardzo przyjemny sposób inwestycji, nie ma żadnego ryzyka i przynosi wartość innym ludziom.

Im więcej masz skilla, tym bardziej jesteś w stanie pomóc innym.

Kto wie gdzie jest koniec? Ja jeszcze nie wiem.

Daj znać co o tym wszystkim sądzisz. Jest to temat finansowy i zdaję sobie sprawę, że wiele osób może mieć w tej sprawie mocno odmienne zdanie. Nie ma sprawy.

I na koniec słowa, które usłyszałem kiedyś na webinarze Benjamina Hardy’ego, jednego z najpopularniejszych blogerów na medium.com:

Investing in yourself is the best decision you can make to progress 10x

Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami.

🖖

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Wyślę Ci również dokument, dzięki któremu zaczniesz szybciej dowozić taski 💪.

Zapisz mnie

Cześć! Jestem Krzysztof. Pokażę Ci jak wdrożyć nawyki, narzędzia i taktyki skutecznych programistów. Jeśli jesteś tu poraz pierwszy to zacznij tutaj.

Podziel się:

Śledź mnie na Facebooku, Instagramie, Twitterze, LinkedIn.